środa, 5 listopada 2014

Pasiaki

W tym roku stwierdziłam, że zaszaleję i zrobię sobie skarpety na cienkich drutach. nabyłam droga kupna piękną wełenkę Regia Design Line by Kaffe Fassett nr 02904. Kolorki są świetne, nawet jeżeli nie widać tego na moich profesjonalnych fotkach ;))
Dziubałam chyba na trójkach (chwilę już leżą gotowe a moja skleroza galopuje...). Chyba warto się poświęcić bo wyszły nie jakieś grube barchany ale ciepłe i zgrabne skarpety, które spokojnie mogą publicznie wystawać z butów ;)) Robiłam na rozmiar nogi ok. 36 i zostało mi jeszcze całkiem sporo wełenki.
Polecam :)


wtorek, 28 października 2014

Bestia odziana

No tak, chociaż mieszka z nami od marca to chyba jeszcze nie debiutował w tym miejscu ;))
W pewnym sensie maltańczyk ;)) na dzień dzisiejszy 10-miesięczny. A na dobrą sprawę diabeł wcielony ;) ale jak chce to potrafi nas wziąć na słodkie oczyska.
Młody zbiera siły na pierwszą w życiu zimę, zobaczymy jak to będzie. Jako zwierz wiejski dla wygody raczej jest regularnie strzyżony więc pierwszy kontrolny sweterek jest. A jak długo jeszcze będzie to się okaże. Bo jako urodzona bestia pożera wszystko co się nawinie - dlatego wdzianko nie ma chyba przed sobą świetlanej przyszłości ;)) Niech Was fotki nie zmylą - już zabierał się za rozszarpywanie ale czując zapach czegoś jadalnego czasowo odpuścił...
Sweterek machnięty "zwykłą" czterdziestką ze wzorkiem warkoczowym. Doświadczenia z takimi fatałaszkami nie mam więc będziemy testować ;))
Mała sesja wieczorna

Taki niby jestem grzeczny...
...czasami lubię sobie potańczyć...
...pokazać podwozie...
...a na koniec piąteczka...
...i ukłon...
No! To teraz oklaski!! ;)))

środa, 17 września 2014

Okrągłe pół kilo

No, odrobinę więcej, dokładnie 523 g - tyle waży moje okrągłe / jajowate swetrzydło.
Sporo można w sieci znaleźć swetrów robionych z koła. Przez długi czas miałam opory, żeby coś takiego sobie zrobić. W końcu, chcąc wykorzystać leżące motki, zdecydowałam się na Dorotowe jajo.
Plus podstawowy - z grubej włóczki i na drutach 7 robi się naprawdę szybko. Mi zeszło i tak dokładnie 13 dni (robiąc wieczorami) ale po dziubanym drobnym bambusie taka robota to relaks. Nawet rękawy przyrastały szybko.
Robiłam dwóch nitek jednolitych - Greta Natura (szary) i Diament Natura (siwy) i jednej cieniowanej Alize Angora Gold BD kol 2881. Miał być w miarę jednolity ale melanż i tak jest konkretny ;))
Łącznie wyszło ok. 820-830 mb
Fotki koślawe bo Jadzia bez rąk nie jest najlepszą modelką do tego swetra. Rękawy tu się układają "po swojemu". Właśnie jeszcze nie mam przekonania czy będzie to model "dla mnie". Lepiej się układa "zwieszony" i nie wiem czy to polubię. Ale za to bardzo mi się podoba sama plisa - pierwszy raz taką wrabiałam. Świetnie się układa na kole, dobrze się wywija w szalowy otulacz szyi a na łączeniu wyszło bardzo fajne prawe oczko. No i jak ktoś będzie chciał mi wbić nóż w plecy to ma już oznaczony punkt centralny... ;)))


piątek, 12 września 2014

Przyrost naturalny

Spokojnie, nie u mnie ;))
Przy chyba trzecim podejściu do cieniowanego bamboo fine (alize) udało mi się dotrwać do końca. Nie jest to nie wiadomo jaki cud. Ale jest naprawdę przyjemny w dotyku, lejący no i sam rośnie ;)
Dziubałam go chyba na drutach 3,75. Szło powoli. Dobrze, że wcześniej naczytałam się u dziewczyn o jego wyciąganiu. Jak skończyłam robić sama zwątpiłam czy nie przesadziłam - wyglądał co najwyżej jak na moją drobną 12 letnią córkę... ;) Ale wystarczyło delikatne moczenie i suszenie na płasko - już mam prawie oversize ;))
Poza wieloma zaletami dla mnie chyba bamboo fine (nie wiem jak inne bambusowe) ma jedną ale istotną wadę - jest bardzo podatny na zaciąganie (ja pierwsze zaliczyłam chyba pół godz po założeniu i to brzegiem zwykłego opakowania od płatków...) i wydaje mi się że szybko będzie się mechacił.
Dlatego dla mnie to idealna, wydajna włóczka w bardzo fajnej cenie na wszelkie dzianinki robione... na maszynie dziewiarskiej. Są naprawdę przyjemne w dotyku ale ze względu na mozolna pracę na cienkich drutach a szybkie "niszczenie" chyba najlepiej tym, którzy mają dostęp do maszyny - wtedy można ekspresowo natrzaskać sobie sweterków we wszelkich kolorach tęczy ;))
Fotek mało bo nie ma co oglądać - standardowo raglan robiony na okrągło od dołu.Tylko po bokach jest po jednym lewym oczku jako imitację szwu. Raglany też całkowicie proste tylko z lewym oczkiem w środku. Całość waży dokładnie 199 g więc w teorii wystarczyłyby 2 motki ale ze względu na konieczność dopasowywania odcieni na rękawach i łączeniu z tułowiem musiałam mieć zapas. Niestety ostatni motek miał błędy - na ciemnych odcinkach trafiały się maleńkie białe plamki. Ponieważ całość jest dość delikatna to szkoda mi było robić co kawałek supełki i wycinać to. Może mogłam... Teraz karczek jest... upieprzony białym pieprzem ;))


piątek, 5 września 2014

Mam!

W końcu zebrałam się i uszyłam sobie nową torbę, której zarys wstępny siedział mi w głowie od dawna. Nie wyszła idealnie tak jak myślałam ale to akurat efekt szycia za każdym razem "na pałę", prosto z głowy bez żadnych szablonów czy wzorów. Myślałam, że będzie większa ale pewnie mój cierpiący od jakiegoś czasu kręgosłup pewnie będzie mi wdzięczny, że nie zapakuję do niej pół domu a tylko wszystkie potrzebne rzeczy ;))
Choć zabrzmi to wrednie ale ogólnie jestem zadowolona z efektu ;) Od początku nie miałam przekonania to tego ciemnego granatu a raczej chabru czy atramentu? Zamawiając go myślałam, że będzie inny. Swoje odleżał ale w tym połączeniu chyba sprawdza się dobrze. Nie jest dziko ale jest intensywnie. Nie wiem jeszcze jak w codziennym intensywnym użytkowaniu będą się sprawdzały szydełkowe kfiotki. Na szczęście zawsze w dość prosty sposób można je wypruć i czymś zastąpić. Fotki nędzne bo wieczorne na szybko. Na zbliżeniu jest łapka "hand made" - kiedyś przypadkiem trafiłam w jakimś sklepiku internetowym ;)
Mam tylko zawsze jeden podstawowy dylemat. Nową torbę zazwyczaj noszę prawie codziennie a stare są odkładane na półkę. Pewnie, czasami do nich wracam ale już sporadycznie. I tak powoli półka zaczyna się zapełniać. Co robić ze starymi torbami? Nie są w takim stanie żeby je wyrzucać no i są jak takie moje dzieciątka ;)) Np nad jagodzianką napracowałam się sporo, nosiłam ją prawie cały czas przez 2,5 roku ale jeszcze jest w przyzwoitym stanie... Jeżeli będę dalej szyła to kiedyś w końcu zarosnę starymi torbami ;))