piątek, 18 kwietnia 2014

Recykling

Z uwagi na porę to powinny być kurczaki, zające i podobne. A tu nie. Całkowicie nie w sezonie poprawiłam moje bikini. Jedyne które w miarę lubiłam. Niestety oryginalnie miało jakieś wzorki (wyglądające jak naprasowane), które oczywiście z czasem zaczęły złazić. Kiedy usunęłam co się dało zostały szpetne ślady. Spisałam je już na straty. Ale... Przyszła mi do głowy jeszcze jedna opcja. Szydełko.
Pomimo tego, że - jak zawsze - na swój sposób, nadal jestem wiecznie młoda, piękna i zgrabna ;))) to jednak opcja bikini zrobionego tylko na szydełku jakoś mnie nie przekonuje. Dlatego wybrałam opcję pośrednią. Stare bikini zostało przykryte kwiatkami.



Dzięki rewelacyjnym tutkom na Szkole Szydełkowania szybko rozgryzłam sposób robienia drobnych wzorków bez odrywania nitki.


Robiłam z kordonka Maxi. Góra poszła super szybko bez problemu. Gorzej było z dopasowaniem dołu - niestety tu nie wystarczyły równe trójkąty ale jakoś się dało.
Nie wiem niestety czy będzie to praktyczne rozwiązanie w użytkowaniu i w jakim tempie szydełkowa część się zniszczy w kontakcie np. z piaskiem. Ale skoro dzięki temu przynajmniej nauczyłam się tej metody robienia to bilans i tak chyba wychodzi na plus ;)

piątek, 28 lutego 2014

Co zrobić żeby zimy nie było...

Oczywiście zacząć robić swetry :))
Pierwszy musiałam zrobić bo zawadzały mi zbyt duże pozostałości różnych angorek z Alize no i dodatkowo kusił mnie kocyk w/g projektu Doroty  Robi się go całkiem fajnie, nosi też.
Moja wersja jest z mieszanych nitek angory gold BD 1899 i special BD 3017 w tonacjach niebiesko-brązowych i dwóch nitek cieniutkiej granatowej Lanagold 800. Kolory bardzo kombinowane - najjaśniejsze białe odcinki wyrzucane, łączone na różne dziwne sposoby. Dosyć trudno mi teraz określić zużycie włóczki.
Jedno za to jest pewne - chyba mam już powoli dosyć melanżowych, cieniowanych swetrów ;))





Jak go skończyłam to oczywiście stwierdziłam, że na zabój potrzebuję jednak jednolity, uniwersalny czarny sweter pod kurtkę. A jeżeli pomysły "na zabój" przychodzą do głowy w piątek to pozostaje tylko małomiejska pasmanteria... Dlatego w dość dziwny sposób kupiłam coś o nazwie Benia Natura ;)) (10 % akryl, 30 % wełna) i dołożyłam do tego cieniutką angorkę Diament Natura (80 % angora, 20 % akryl, 100 g - 550 m). Ta angora nie jest w zasadzie do niczego potrzebna bo Benia jest całkiem gruba (100 g - 174 m) ale dzięki niej całość jest chyba bardziej miękka, przyjemniejsza i jakaś taka "wypełniona" ;)
Robiłam na szóstkach i mogłam wziąć większe. Ale ie jest źle, nie wyszła dykta ;)
Idąc po najmniejszej linii oporu robiony na gładko, tylko z tyłu i na raglanach dorzuciłam warkocze.
Całość zapowiada się bardzo ciepło. Mam nadzieję że przekonam się nieprędko, lepiej niech ta wiosna przyjdzie na dobre... Ja czekam na biedronki... ;)))
No i niestety - zdjęcia czarnego swetra... Mistrzostwo świata...




piątek, 27 grudnia 2013

Żeby nie było

...że już całkiem nic nie robię - robię ;)
Robię, ciągle i nieprzerwanie ale nie zawsze jest jak pokazywać efekty.

Ale jedno jest pewne - TAKIE rzeczy wymagają zaznaczenia. Sąsiedzi ze wschodu zapowiadali zimę stulecia - może i kiedyś przyjdzie, pewnie na Wielkanoc ;)) Dlatego zaczęłam wstępne przygotowania.
Kilka lat temu zrobiłam ze dwie pary skarpet w sposób "tradycyjny". Ale wyszły krzywulce i była to istna droga przez mękę. Zaczęłam szukać innych rozwiązań. Na szczęście trafiłam na bloga Intensywnie Kreatywnej
Jej metoda robienia jest rewelacyjna. Przede wszystkim na drutach z żyłką - odpada walka z pięcioma drutami. Poza tym można robić dwie skarpety jednocześnie co dla mnie jest chyba najważniejsze - strasznie męczy mnie robienie dwóch tych samych elementów oddzielnie - nigdy nie pamiętam czy w trakcie wprowadzałam jakieś zmiany, czy nitkę dociskałam mocniej czy słabiej - tu nie ma tego problemu.
Teraz wszystkie rzeczy do pary będę robiła w ten sposób - na pierwszy ogień pójdą rękawy do swetra ;)
No i kilka fotek. Nie są najlepszej jakości. Ale jedyna osoba, która zechciała mi udostępnić do zdjęć swoje ździebko przymałe golenie, nie dysponowała zbyt dużymi pokładami cierpliwości ;))
Wszystkie są robione z Polo Natura. Nie wiem jak będą wyglądały po jakimś czasie ale do okazjonalnego noszenia powinny wystarczyć.





poniedziałek, 4 listopada 2013

Drobiazgi... część kolejna ;)

Mam nadzieję, że Aga nie będzie miała nic przeciwko ale jak zobaczyłam u niej tą sówkę to wyjątkowo mnie urzekła. Nie za bardzo miałam kogo taką obdarować ale niedawno pojawiła się pewna maleńka kobietka i decyzja była prosta :)


Dlaczego wcześniej nie pokazywałam mojego portfela? Bo chyba nie miałam na początku przekonania czy się przyjmie a potem jakoś mi wyleciało z głowy. Nosze go chyba ze 2-3 miesiące i sprawdza się. Jest to pierwszy egzemplarz, który uszyłam z ekozamszu. Obawiałam się czy nie będzie za gruby szczególnie na szwach. Ale jest ok.
W środku na dobrą sprawę jest po 3 przegródki z każdej strony plus jedna zapinana na zamek. Fakt, że nie ma czegoś "większego" na banknoty ale w zasadzie i tak nie noszę gotówki przy sobie a te niewielkie ilości to spokojnie można wetknąć w małe kieszonki. Jest już trochę przyświechtany ale myślę, że pranie też spokojnie przetrwa ;))
A przy zamku co? - "za-sówka" ;)))



poniedziałek, 21 października 2013

Na szybko

Co się robi jeżeli dojdzie się do wniosku, że na "jutrzejsze" wyjście nie ma torebki? Siada się do maszyny oczywiście.
O dziwo ta poszła mi w miarę sprawnie (chyba kwestia presji) ;) Myślę, że całość, łącznie z aplikacją, uszyłam w ok. 10 godzin. Jest mniejsza niż moje poprzednie torby ale mimo wszystko pakowna.