piątek, 30 lipca 2010

Wirus Tildy szaleje...

Zaczęło się od planowanego upominku dla pewnego małego gościa... Na początek padło na kota. Niechcący dorobił się też miś.
Potem doszłam do wniosku, że czas spróbować tildowego królika. Bardzo jasny tutorial znalazłam u Moniki

No ale skoro powstał już królik to szybko przyszedł czas na pierwsze podejście do tildowej pani.

7 komentarzy :

  1. żeby wszystkie wirusy takie efekty dawały :))

    piękne :) kot mnie oczarował :) oryginalny, zabawny! gratuluję pomysłu i talentu

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech muszę się zmobilizować....
    Piękności !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi by się przydał wirus zarażający chęcią do pracy:) Śliczności Ci powychodziły:) Pisz częściej!

    OdpowiedzUsuń
  4. uważaj bo ten wirus na dłużej zostaje ;)efekty zawirusowania super! Tildowa Panna ma cudną sukienkę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki, dzięki, wirus faktycznie trzyma i nie puszcza ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudeńka! Trzymaj się mocno wirusa...

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie Ci to wychodzi! Sama muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń