wtorek, 27 grudnia 2011

Upominkowo

Po tradycyjnej już kilkutygodniowej przerwie chyba można już wpaść i wysypać drobiazgi upominkowe ;)
W tym roku po wizycie u Robinków doszłam do wniosku, że mając pod ręka taką skarbnicę materiałów koniecznie trzeba coś potestować. Z testów wyszły bieżniczki i poduszki dla dwóch wesołych chłopków :)






Komin z Angory Gold BD robiony na drutach 5 (dół) i 3,75 (góra)



Pierwszy raz miałam z Zagrody ręcznie farbowane "merino ulubione". Z dwóch motków na drutach 5 wyszedł spory męski szal w bardzo przyjemnych odcieniach bursztynu. Wełna jest bardzo sprężysta i wyjątkowo przyjemna w dotyku.


wtorek, 1 listopada 2011

Zaległości...

Aż wstyd... ;) Ale jakoś tak się porobiło, że niestety na wszystko czasu brak.
Musiało się stać coś bardzo wyjątkowego, żebym się zmobilizowała! ;) W piątek odwiedziłam skarbiec. Najprawdziwszy skarbiec z tkaninami czyli Krainę Robinków Powiem Wam, że tyle cudów w jednym miejscu... i to nie tylko cudowne materiały ale również cudowni ludzie! A że spotkanie było trójstronne – była też Anka to na szybko powstały upominkowe piórniczki – robinek dla Robinka i rysiek dla Anki Ryśkowej ;)


I jeszcze zaległy otulacz – komin. Zrobiony z Angory Special BD kol 3017 Bardzo polubiłam tą włóczkę. Tu dołożyłam dodatkową nitkę brązowej włóczki.


Z tej samej robiłam wcześniej sweter ale dokładając nitkę granatową – obie wersje mi odpowiadają :)


poniedziałek, 12 września 2011

Po....

...jak określić coś takiego? Po... po-wiedzmy, że po-jemnik na telefon ;)) Choć pewnie można też inaczej ;) Gadżet niezbędny dla ludzi, którzy tak jak ja z różnych względów nie umieją się rozstać z telefonem ;))
Tradycyjnie jak to w ostatnim czasie u mnie – ekozamsz. Tutorial znaleziony tutaj Gdyby nie chore ambicje do robienia tak małej aplikacji to szycie nie sprawia większego problemu. Minimalnie zmieniłam proporcje (trochę wydłużyłam zasobnik ;) ).
Model testuję od ok. miesiąca i spokojnie mogę polecić – jeżeli tylko nosi się pasek jest to bardzo wygodna i funkcjonalna wersja po-jemnika ;) ;) ;)


poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Dzieje się, dzieje...

...co prawda nie do końca handmade'owo ale za to sympatycznie ;)
Pewnie powoli będą się pojawiać zaległości. Choć dużo tego nie ma bo z różnych przyczyn ten sezon urlopowy bynajmniej nie należy u mnie do nudnych i leniwych ;)
Dziś torba uszyta dla koleżanki córki na prezent urodzinowy. Ekozamsz czarny i zielony. Szyta w tempie ekspresowym po nocach ale za to bardzo sympatycznych ;)
Przy okazji – gorące pozdrowienia dla podczytywacza! ;))) O warsztatach na temat wykańczania torby pamiętam! ;)))




poniedziałek, 25 lipca 2011

Na okoliczność...

... wesela nie było innego wyjścia niż uszyć coś na siebie. Walka z wrednym szyfonem trwała wyjątkowo długo. Chwilami miałam zamiar się już poddać ;) Jeżeli ktoś planuje trening cierpliwości to zdecydowanie polecam krojenie i szycie szyfonowych falbanek...
Za to teraz z tym wiekszą radością mogę wrócić do moich drutów :))






poniedziałek, 4 lipca 2011

Debiut pseudo-tapicerski

Co zrobić ze starą, szpetnawą sofą z Ikei stojącą w pokoju córki? Wyrzucić i kupić nową... bądź porwać się na głęboką wodę i uszyć pokrycie ;)
Miałam wiele wątpliwości czy nie szkoda tracić kasy na materiał, który może wylądować w koszu ale zaryzykowałam. Na szczęście nie było aż tak tragicznie. Najpierw powstał prototyp ze starych prześcieradeł a potem wersja właściwa. Pokój miał być "afrykański" i z otrzymanych próbek córka wybrała żyrafę. Jest to idealny materiał dla takich fachowców jak ja ;) Prawie wcale nie widać krzywych szwów, nie do końca dopasowanych wielkości boków. A jest tak przyjemny w dotyku że choćby był nie wiem jak paskudnie uszyty to i tak miło na nim posiedzieć.
Niestety jest tak ciemny, że trudno zrobić dobre fotki.
Dla porównania wersja "goła".

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Oswajanie

Od jakiegoś czasu robię podchody do "kolorów". Testuję czy uda mi się odzwyczaić od czarnych, szarych i zgniłozielonych.
Tu wersja bardzo stonowana - niby malinowy ale zdymiony szarym.
Sweterek zrobiony z Angel Bergere de France. Na początku miała być nitka podwójna ale ostatecznie jest potrójna-mieszana dzięki czemu sweterek jest sweterkiem a nie firanką. Kto zna tą włóczkę to może sobie wyobrazić jaki delikatny puszek powstał. Całość waży ok. 187 gram (!) i jest wybitnie mięciutki.
Robiony na drutach 5 w całości od dołu metodą Doroty która potrafi wyczarować cudeńka. Takim sposobem zaczynam też powoli oswajać się, a nawet wciągać w robienie swetrów!
Pierwszy robiłam od góry - plusem była możliwość bardzo łatwego kontrolowania długości i swetra i rękawów. Jednak przy robieniu od dołu bardziej podoba mi się sam raglan - przy "zbieraniu" oczek nie robią się dziurki i całość jest bardziej zwarta.

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Mały drobiazg...

z okazji zakończenia roku szkolnego dla Pani od angielskiego ;)
Skoro Pani lubi koty to nie ma dylematu z jakim motywem. W przepiękne tkaninki wyposażyła mnie awaryjnie niezawodna Gazynia która kotów widać ma całe szafy ;)




A kiedy ja zabierałam się za szycie to Olga stwierdziła, że przecież też może sama uszyć prezencik - w końcu to jej Pani, maszynę swoją ma i szyć też, już pomimo 9 lat, potrafi ;)
Wybór padł na podkładkę pod kubek. Okazało się, że znowu może pomóc Gazynia bo ma już opracowany przejrzysty tutorial.
A oto piękny efekt!

piątek, 3 czerwca 2011

Transporter dla zhu-zhu

Co może chcieć na Dzień Dziecka młoda kobieta zakochana we wszelkich zwierzakach? Oczywiście "coś" z nimi związanego. Tym razem powstała torebka - transporterek dla chomiczka zhu-zhu (choć pewnie wiele stworzeń mogłoby z niego korzystać. Jest to wersja prototypowa i przez to niedoskonała ale nie od razu Kraków... ;) Najważniejsze, że moja kobieta jest bardzo zadowolona zadowolona ;)


wtorek, 31 maja 2011

Hojoba bardzo zakaźna ;)

Dziś kompletnie z innej beczki. Handmade niestety nie w moim wykonaniu ale rękę do tego przyłożyłam ;)
Zainfekowanie chorobą hojową nastąpiło ok. 2008-2009 roku. Najbardziej zakaźnym miejscem jest to forum i rozwija się tu wiele groźnych szczepów - hibiscusomania, fiołkoza i podobne ;)

W tym sezonie kilka egzemplarzy zaszczyciło mnie swoim kwitnieniem po raz pierwszy więc się chwalę ;) Kilka odmian jeszcze ćwiczy moją cierpliwość i strasznie się opiera przed kwiatami ale dzięki takiej różnorodności same liście też mają dużo uroku. Przez to, że powoli kończy się wolne miejsce na parapetach i dzięki resztkom rozsądku moja kolekcja jest bardzo skromna, ale... Kto wie, kto wie... ;)

Na początek najczęściej spotykana hoya carnosa

Kuzynka carnosy o poskręcanych liściach - hoya compacta

Hoya stoneana

Hoya australis

Hoya multiflora - strzałeczki na etapie pączków i już rozwinięte

Hoya sheperdii

tu jeszcze z częściowo z zamkniętymi poduszeczkami

Hoya obscura na etapie lukrowanych pączusi

a tu już włochate oponki, przyrumienione przez słonko


Hoya publicalyx silver pink - etap pierwszy

etap drugi

i pełne wywinięcie

piątek, 27 maja 2011

Finisz

Udało się ale na razie będzie bez fajerwerków. Satysfakcja jest bo to pierwszy "duży" sweter ale jeszcze mieszane uczucia co do efektu. Po zrobieniu było ok ale zachciało mi się go... zblokować (?) na wilgotno i chyba nie był to najlepszy pomysł. Choć pewnie prędzej czy później do prania by doszło i skończyło tym samym. Otóż zmoczyłam go tylko w samej letniej wodzie bez dodatku płynów i... z mojego rozmiaru na wzrost 160 zrobił się rozmiar... koszykarski ;) Z drugiej strony to bardzo ekonomiczne rozwiązanie - robić "mały", przeprać i mieć o kilka rozmiarów większy ;) Tylko pewnie problem z utrafieniem w odpowiedni ;)
Oczywiście suszyłam go na płasko - za manekin założyłam tylko już podsuszony do zdjęcia. Mam nadzieję że jeszcze trochę się wstąpi.


A na dokładkę szal zrobiony już z miesiąc-dwa temu. Spokojnie leżał i czekał aż go zblokuję. W okrutny sposób splagiatowałam Dagmarę ale okrutnie się w nim zakochałam! Oczywiście mój nie jest tak pięknie zrobiony jak Dagi ale jeszcze kilkadziesiąt lat i może nauczę się robić tak równiutko ;)
Mój ma ok. 60 x 165 cm i waży 70 gr. Szarobrązowa fonseca.




środa, 11 maja 2011

Po przerwie... kolejnej

Uff... Po przerwie technicznej związanej z organizacją Komunii córki mogę wrócić do dłubania! ;)
Pelerynka już kiedyś była więc jeszcze dorzucę torebeczkę – rozmiarów całkiem konkretnych ale musiała zmieścić książeczkę a wręcz prawie książkę :)
Pierwotnie miała być wykończona aksamitką ale się nie doczekałam na dostawę więc jest po prostu taśma.


A teraz, ze spokojem zasiadam do dalszego ciągu swetra – w końcu wiadomo, zima za pasem ;)
Moja pani Jadzia w newralgicznych miejscach została hojniej obdarowana przez producenta niż ja ;) więc trochę ciężko mi się ją dopinało ale jakoś jest.
Jeszcze troszkę mi zostało...



EDIT
Tak się teraz zaczęłam zastanawiać - jak by tu wyjść z kolorami rękawów? Przecież będę robiła z dwóch motków i chyba nigdy nie uda mi się utrafić z odcieniem nitek? Na łączeniu dopasuję ale dalej pewnie symetrycznie nie pójdzie... ;) A ja tak lubię symetrię... ;)

wtorek, 10 maja 2011

Piękna a(u)kcja!

Kto dłużej zagląda na mojego bloga pamięta historię Pauli Pruskiej zmagającej się z chorobą.
Pimposhka w ramach pomocy wystawiła na aukcję przepiękną wełnę Blue Faced Leicester
Zachęcam wysztkich - licytujcie i pomagajcie! ;))

czwartek, 21 kwietnia 2011

Zastój okrutny

...na moim blogu nastał ostatnio, spowodowany wieloma różnymi sprawami. Mam nadzieję, że niedługo wszystko się unormuje.
Niby ciągle coś tam robię ale mam wybitną niechęć do tracenia skrawków złapanego czasu na robienie, obrabianie fotek... Nawet skończony szal z szaro-brązowego kid mohairu leży i czeka na blokowanie.
Teraz dorwałam się do wełny Cashmira BD bo w kwietniu stwierdziłam, że potrzebuję swetra... No, ale może przynajmniej do jesieni skończę ;)
Wełenka jest fajna, mocno skręcona, sprężysta, gładka i całkiem miła w dotyku. Nie wiem jak mi będzie wychodziło kolorystycznie łączenie motków. No i ja osobiście wolę delikatniejsze zmiany odcieni (choćby tak jak w Alize Super Kid) ale powiedzmy że nie zawsze można mieć wszystko.
Robię na drutach 5 w jednym kawałku od góry - to moja jedyna nadzieja na wytrwanie do końca ;)



wtorek, 22 marca 2011

Unikalni

Z pewną nieśmiałością ogłaszam inaugurację mojej skromnej współpracy z galerią Unikalni.

Na początek ruszyły portfeliki.





Po otwarciu? Na przykład tak ;)