Niby ciągle coś tam robię ale mam wybitną niechęć do tracenia skrawków złapanego czasu na robienie, obrabianie fotek... Nawet skończony szal z szaro-brązowego kid mohairu leży i czeka na blokowanie.
Teraz dorwałam się do wełny Cashmira BD bo w kwietniu stwierdziłam, że potrzebuję swetra... No, ale może przynajmniej do jesieni skończę ;)
Wełenka jest fajna, mocno skręcona, sprężysta, gładka i całkiem miła w dotyku. Nie wiem jak mi będzie wychodziło kolorystycznie łączenie motków. No i ja osobiście wolę delikatniejsze zmiany odcieni (choćby tak jak w Alize Super Kid) ale powiedzmy że nie zawsze można mieć wszystko.
Robię na drutach 5 w jednym kawałku od góry - to moja jedyna nadzieja na wytrwanie do końca ;)


pieknie :) dla mnie druty to czarna magia... ;))
OdpowiedzUsuńPrzecudnie się zapowiada!
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za szybki finał! I za te niedokończone sprawy również!
Powoli przybywa i super się zapowiada:)
OdpowiedzUsuńFajnie wygląda to cieniowanie i swetereka zapowiada się obiecująco, na naszą "polską pogodową majówkę" jak znalazł. Brakowało tu Ciebie
OdpowiedzUsuńNa pewno będzie śliczny :)
OdpowiedzUsuńWesołych Świąt Ci życzę :)
ZapowiaDA SIĘ REWELACYJNIE !!!A WŁÓCZKA PIĘKNA!!!
OdpowiedzUsuńto chyba najgorsza część, jak odpadną ci rękawy to reszta już poleci :)
OdpowiedzUsuń