wtorek, 31 maja 2011

Hojoba bardzo zakaźna ;)

Dziś kompletnie z innej beczki. Handmade niestety nie w moim wykonaniu ale rękę do tego przyłożyłam ;)
Zainfekowanie chorobą hojową nastąpiło ok. 2008-2009 roku. Najbardziej zakaźnym miejscem jest to forum i rozwija się tu wiele groźnych szczepów - hibiscusomania, fiołkoza i podobne ;)

W tym sezonie kilka egzemplarzy zaszczyciło mnie swoim kwitnieniem po raz pierwszy więc się chwalę ;) Kilka odmian jeszcze ćwiczy moją cierpliwość i strasznie się opiera przed kwiatami ale dzięki takiej różnorodności same liście też mają dużo uroku. Przez to, że powoli kończy się wolne miejsce na parapetach i dzięki resztkom rozsądku moja kolekcja jest bardzo skromna, ale... Kto wie, kto wie... ;)

Na początek najczęściej spotykana hoya carnosa

Kuzynka carnosy o poskręcanych liściach - hoya compacta

Hoya stoneana

Hoya australis

Hoya multiflora - strzałeczki na etapie pączków i już rozwinięte

Hoya sheperdii

tu jeszcze z częściowo z zamkniętymi poduszeczkami

Hoya obscura na etapie lukrowanych pączusi

a tu już włochate oponki, przyrumienione przez słonko


Hoya publicalyx silver pink - etap pierwszy

etap drugi

i pełne wywinięcie

15 komentarzy :

  1. Och!!!
    Nie mogę, no nie mogę!!! Nie chcę Ci zazdrościć - am nadzieję, że przez komputer to nie zadziała!Żeby nie zauroczyć...
    Fantastyczne kwiatki wyhodowałaś!!!!
    A już ten ostatni okaz - palce lizać!!!!
    Chyba się niedługo do Ciebie wybiorę? I to pewnie głęboką nocą.... Ponoć kradzione lepiej rośnie! ;-)
    Wspaniałą masz kolekcję! Podziwiam szczerze i jestem pełna zachwytu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne, u mnie tak orichideje kwitną, ale hoja cudowności...;) Piękna, pozdrawiam, Ula

    OdpowiedzUsuń
  3. tez bym cos niecos zwinela :D

    piekne kwiatuchy!!

    OdpowiedzUsuń
  4. o, matko.
    ja mam tylko tę jedną, najbardziej popularną, ale chcę inne!
    normalnie chętnie bym Cię napadła i obrabowała z paru szczepek;) (moja hoya urosła z gałązki z jednym listkiem, ukradzionej kiedyś w instytucie miar i wag w Łodzi;)))

    OdpowiedzUsuń
  5. O losie! No to w takim razie nie wiem czy ten post był rozsądnym posunięciem... ;)
    Możecie wierzyć - niekradzone też rosną dobrze a ja - pamiętajcie - jestem uzbrojona w druty i inne niebezpieczne narzędzia he he he
    O! Kiedyś chciałam organizować cnady ale coś nie mogę się zmobilizować - to może zrobić Wam candy hojowe, co? ;)
    Inka - bo one właśnie na tyle miłe że bez problemu ze skrawka wyrosną!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudne kwiatki. Ja mam tylko jedną najpopularniejszą hoję i ciągle mi kwitnie. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie też hoja kwitnie jak szalona, a wieczorami, to wręcz w kuchni nie da się wytrzymać od nadmiaru jej zapachu.....

    OdpowiedzUsuń
  8. o, dawaj hojowe candy, pierwsza się ustawię;))
    a gdzie takie można zdobyć, te nietypowe? w kwiaciarniach słabo, na giełdach kwiatowych nie lepiej - czyżby allegro, jak zawsze?

    OdpowiedzUsuń
  9. Och, jakie cudne kwiaty :D
    Podziwiam - ja nie mam ręki nawet do kaktusów... :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Inka - to wszystko zależy od stopnia zaawansowania hojoby ;) W wersji delikatnej najprościej zacząć od allegro (warto na forum poczytać o sprzedających), potem można uskuteczniać na forum wymianki na inne odmiany a stadium zaawansowane to sprowadzanie roślin z hodowli zagranicznych ;) Bo w naszych kwiaciarniach to faktycznie jest bardzo cienko - czasem compacta albo bella.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowne, no, prawdziwe cuda. Piękna kolekcja, pewnie nieźle pachną :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne kwiatuszki!!!Wiem ,że na żywo nie można chwalić ale na blogu to chyba tak :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowne okazy,pozdrawiam mari.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam tą pierwszą, tylko różową. Daje około 30 kwiatów na rok, zapach powala, czasami jak Domestos.

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudne są Twoje hoje! Jestem wielbicielką ale prawie teoretyczną. Moja kwitła u mnie tylko raz. Więcej nie chciała. Pozdrawiam Kajka

    OdpowiedzUsuń