Zainfekowanie chorobą hojową nastąpiło ok. 2008-2009 roku. Najbardziej zakaźnym miejscem jest to forum i rozwija się tu wiele groźnych szczepów - hibiscusomania, fiołkoza i podobne ;)
W tym sezonie kilka egzemplarzy zaszczyciło mnie swoim kwitnieniem po raz pierwszy więc się chwalę ;) Kilka odmian jeszcze ćwiczy moją cierpliwość i strasznie się opiera przed kwiatami ale dzięki takiej różnorodności same liście też mają dużo uroku. Przez to, że powoli kończy się wolne miejsce na parapetach i dzięki resztkom rozsądku moja kolekcja jest bardzo skromna, ale... Kto wie, kto wie... ;)
Na początek najczęściej spotykana hoya carnosa
Kuzynka carnosy o poskręcanych liściach - hoya compacta
Hoya stoneana
Hoya australis
Hoya multiflora - strzałeczki na etapie pączków i już rozwinięte
Hoya sheperdii
tu jeszcze z częściowo z zamkniętymi poduszeczkami
Hoya obscura na etapie lukrowanych pączusi
a tu już włochate oponki, przyrumienione przez słonko
Hoya publicalyx silver pink - etap pierwszy
etap drugi
i pełne wywinięcie
Och!!!
OdpowiedzUsuńNie mogę, no nie mogę!!! Nie chcę Ci zazdrościć - am nadzieję, że przez komputer to nie zadziała!Żeby nie zauroczyć...
Fantastyczne kwiatki wyhodowałaś!!!!
A już ten ostatni okaz - palce lizać!!!!
Chyba się niedługo do Ciebie wybiorę? I to pewnie głęboką nocą.... Ponoć kradzione lepiej rośnie! ;-)
Wspaniałą masz kolekcję! Podziwiam szczerze i jestem pełna zachwytu!
Cudowne, u mnie tak orichideje kwitną, ale hoja cudowności...;) Piękna, pozdrawiam, Ula
OdpowiedzUsuńtez bym cos niecos zwinela :D
OdpowiedzUsuńpiekne kwiatuchy!!
o, matko.
OdpowiedzUsuńja mam tylko tę jedną, najbardziej popularną, ale chcę inne!
normalnie chętnie bym Cię napadła i obrabowała z paru szczepek;) (moja hoya urosła z gałązki z jednym listkiem, ukradzionej kiedyś w instytucie miar i wag w Łodzi;)))
O losie! No to w takim razie nie wiem czy ten post był rozsądnym posunięciem... ;)
OdpowiedzUsuńMożecie wierzyć - niekradzone też rosną dobrze a ja - pamiętajcie - jestem uzbrojona w druty i inne niebezpieczne narzędzia he he he
O! Kiedyś chciałam organizować cnady ale coś nie mogę się zmobilizować - to może zrobić Wam candy hojowe, co? ;)
Inka - bo one właśnie na tyle miłe że bez problemu ze skrawka wyrosną!
Cudne kwiatki. Ja mam tylko jedną najpopularniejszą hoję i ciągle mi kwitnie. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńU mnie też hoja kwitnie jak szalona, a wieczorami, to wręcz w kuchni nie da się wytrzymać od nadmiaru jej zapachu.....
OdpowiedzUsuńo, dawaj hojowe candy, pierwsza się ustawię;))
OdpowiedzUsuńa gdzie takie można zdobyć, te nietypowe? w kwiaciarniach słabo, na giełdach kwiatowych nie lepiej - czyżby allegro, jak zawsze?
Och, jakie cudne kwiaty :D
OdpowiedzUsuńPodziwiam - ja nie mam ręki nawet do kaktusów... :/
Inka - to wszystko zależy od stopnia zaawansowania hojoby ;) W wersji delikatnej najprościej zacząć od allegro (warto na forum poczytać o sprzedających), potem można uskuteczniać na forum wymianki na inne odmiany a stadium zaawansowane to sprowadzanie roślin z hodowli zagranicznych ;) Bo w naszych kwiaciarniach to faktycznie jest bardzo cienko - czasem compacta albo bella.
OdpowiedzUsuńCudowne, no, prawdziwe cuda. Piękna kolekcja, pewnie nieźle pachną :)
OdpowiedzUsuńPiękne kwiatuszki!!!Wiem ,że na żywo nie można chwalić ale na blogu to chyba tak :)
OdpowiedzUsuńCudowne okazy,pozdrawiam mari.
OdpowiedzUsuńJa mam tą pierwszą, tylko różową. Daje około 30 kwiatów na rok, zapach powala, czasami jak Domestos.
OdpowiedzUsuń