poniedziałek, 25 lipca 2011

Na okoliczność...

... wesela nie było innego wyjścia niż uszyć coś na siebie. Walka z wrednym szyfonem trwała wyjątkowo długo. Chwilami miałam zamiar się już poddać ;) Jeżeli ktoś planuje trening cierpliwości to zdecydowanie polecam krojenie i szycie szyfonowych falbanek...
Za to teraz z tym wiekszą radością mogę wrócić do moich drutów :))






poniedziałek, 4 lipca 2011

Debiut pseudo-tapicerski

Co zrobić ze starą, szpetnawą sofą z Ikei stojącą w pokoju córki? Wyrzucić i kupić nową... bądź porwać się na głęboką wodę i uszyć pokrycie ;)
Miałam wiele wątpliwości czy nie szkoda tracić kasy na materiał, który może wylądować w koszu ale zaryzykowałam. Na szczęście nie było aż tak tragicznie. Najpierw powstał prototyp ze starych prześcieradeł a potem wersja właściwa. Pokój miał być "afrykański" i z otrzymanych próbek córka wybrała żyrafę. Jest to idealny materiał dla takich fachowców jak ja ;) Prawie wcale nie widać krzywych szwów, nie do końca dopasowanych wielkości boków. A jest tak przyjemny w dotyku że choćby był nie wiem jak paskudnie uszyty to i tak miło na nim posiedzieć.
Niestety jest tak ciemny, że trudno zrobić dobre fotki.
Dla porównania wersja "goła".