A skoro o podziękowaniach. Muszę bardzo serdecznie podziękować moim super dziewczętom ;) Gazyni i Ance - obie obdarowały mnie górą skarbów – czyli ścinakami prześlicznych materiałów z przeznaczeniem na treningi patchworkowe ;)
Postaram się je sensownie wykorzystać choć bardzo daleka droga przede mną ;)
W zasadzie może to i nie jest zbyt skomplikowane ale jednak jest sporo do nauki. Podstawa to umiejętność komponowania i dopasowywania wielkością i kolorami kawałków tak aby miało to ręce i nogi. A największy „problem” to pikowania, szczególnie kształtne ;))
Na szczęście weszłam w posiadanie specjalistycznej stopki do cerowania / pikowania, która znacznie to ułatwia. Nie zmienia to jednak faktu, że przypuszczalnie ładnych kilka lat zajmie mi odpowiednie zapanowanie nad koordynacją ruchów swoich i maszyny ;) Jak na razie zamiast „lotem trzmiela” zadowolę się „agonią pijanego bąka obijającego się o ściany”.
Ale spokojnie, za jakieś 5 lat będzie to wszystko wyglądało lepiej ;)))
:) śliczności!
OdpowiedzUsuńcudowne!!!!:)
OdpowiedzUsuńwspaniała okładka! A to pikowanie całkiem dobrze Ci wyszło:) Jest super!
OdpowiedzUsuńŚwietna jest i pikowanie też niezgorsze...wprawisz się, tylko pamiętaj o białych rękawiczkach :)
OdpowiedzUsuńPrześliczna okładeczka!
OdpowiedzUsuńEgzamin zdałaś na szósteczkę!!!
Szykować kolejną porcję gałganków?