środa, 7 listopada 2012

Czy Wy też tak macie?

Czasami się nad tym zastanawiam, bo całkiem często się to mi trafia...
Bywa, że im bardziej coś robię... na odpiernicz, tym mniej mam z tym problemów. I to nawet nie przez to, że łatwiej wtedy akceptuje bylejakość wykonania ;)
Tym razem w radosny wolny dzień usiadłam sobie żeby uszyć etujnik na narzędzie tortur potocznie zwane depilatorem :) Zaczęłam od końca czyli od sprawdzenia jakie zamki są w domu a dopiero potem zabrałam się za pudło skarbów ze skrawkami od Gazyni  :)
Jak już wykopałam odpowiednią ilość zaczęło się crazy szycie. Niestety na etapie pikowania już nie było mi tak wesoło. W optymistycznej wersji miało to być moje pierwsze podejście do pikowania kamieni. W ostatecznej nie wyszedł nawet tłuczeń :D ale któż by się tym przejmował.
Prawidłowo powinno to wyglądać tak ale skoro ja nawet na papierze nie umiem tak narysować to czegóż tu się spodziewać :D
Ale to nic. Jeszcze jakieś 20 lat szycia i się nauczę ;)
Dla mnie na dziś wystarczająco zadowalające jest to, że uszyłam, szycie poszło całkiem sprawnie a efekt choć nie powala na kolana to zaspokaja moje skromne w tym temacie ambicje :D


6 komentarzy :

  1. Fantastyczne etui!!! Pięknie wyszło i kamienie, oprócz tego tłucznia, też widzę!!! Prześliczna saszetka!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Skromne ambicje??? O czym Ty w ogóle do mnie rozmawiasz??? Etui wyszło wspaniałe!!! Prawdziwy crazy jak przystało na rasową patchworkarkę! I te kamienie!!! Ewidentnie widzę kamienie!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Maruda z Ciebie i tyle:D kamyki są świetne, etui też!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie rewelacja!!!Uwielbiam takie kompozycje!!!!Jest śliczna!!!I w cudnych kolorkach!!!!Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczne :)Wyszło fantastycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. skąd ta skromność, jak dla mnie to jest mega! :) pozdrawiam i dodaje do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń