środa, 5 września 2012

Pseudo modern

Jak najbardziej pseudo bo do "modern patchwork" to jeszcze mi ho ho... To już chyba prędzej pod "crazy" patrząc po zaistniałych krzywulcach ;))
Ale jest. Bawełna ecri i trochę szmatek w beżo-brązach. W środku cienki wkład. No i ładnych kilka godzin pikowania... Łącznie na pikowanie chyba poszły 4 szpulki bębenkowe nici ;) Niestety nie umiałam zapanować nad lekkim przesuwaniem się tkanin. Choć nie wiem, możliwe, że jak bym przysiadła i odpowiednio "przemasowała" to bym to dała radę wyprostować. Ale nie wiem czy znajdę chęci ;)
Przy okazji pierwszy raz testowałam podwójną lamówkę. Niby fajniej bo nie trzeba kroić ze skosu. Ale jednak narożniki to ładniej są wykończone przy "zwykłej"... No, chyba że to też kwestia moich "umiejętności" ;))


Zima za pasem

No niestety. Kto się zdążył nacieszyć latem ten ma szczęście. Mi się nie udało.
Ale wydziubałam w końcu kolejne, całkiem nudne już okrywajki.
Standardowy sweter rozpinany robiony w jednym kawałku od dołu do góry, żadnej inwencji twórczej ;) No, zamiast modelowania talii po prostu drobny warkocz w tyłu. I tyle. Nawet jak zwykle Angora Special BD nr 3541 plus cieniutka brązowa nitka dla stonowania. Tak. Kolor na mojej fotce wyszedł wybitnie głupio. Na szczęście w realu jest tam beż, brąz i turkus ;)


A teraz fragment dla ludzkości mogącej pochwalić się wybirną wyobraźnią ;)
Niestety nic nie poradzę na to, że Jadzia w swojej ułomności nie zostala wyposażona w rączki... Dlatego musicie sobie wyobrazić, że jest to szalo-owijka z rękawami czy tam mankietami w niezbyt odkrywczym u mnie kolorze. Długa wystarczająco co by się można zamotać na różne sposoby. Jeszcze nie przeszła testów konsumenckich i nie wiem jak będzie się sprawować w praktyce ale pogoda już się chyba niedługo dopasuje... :(