piątek, 14 czerwca 2013

Nowe etujki

Czasem człowiek musi mieć coś nowego no bo... no, musi i tyle ;)
Aktualnie padło mi na etui - najprościej i najszybciej. Jako, że wersja przyspodniowa najbardziej mi odpowiada został tylko dylemat w jakim kształcie, z czego i jak technicznie, żeby było ładnie wykończone. Dwa pierwsze dylematy nie są bardzo skomplikowane, szczególnie jeżeli ma się tajemne pudełeczko z materiałkami np. od Robinków ;)
Zostaje kwestia dobrego odszycia. Tym razem szyłam na podstawie instrukcji Agi - tu jest jej tutorial Wbrew pozorom szyje się bardzo łatwo i szybko a efekt wykończenia jest naprawdę bardzo fajny.
Pierwsze uszyłam oliwkowe ale trochę przedobrzyłam z podwójną warstwą ocieplinki i całość na szwach na dole jest trochę... ubita ;)) ale jest git. Dodatkowo jakoś tak z rozpędu chciałam zakładane typowo na pasek... ale nie pomyślałam, że ubierając bluzkę "na wierzch" w dziwnym miejscu pod ubraniem wyrasta niezidentyfikowany obcy :D Jednak lepsza jest wersja lekko obniżona od poziomu teoretycznej choćby talii :))
Wersja czerwona jest już w tym zakresie poprawiona i sprawdza się super. Polecam ;)




piątek, 7 czerwca 2013

Wymęczyłam :)

Już nawet nie pamiętam co mnie naszło jakiś czas temu, że porwałam się na taką robotę... Ale było pewne, że jeżeli mnie już naszło to nie było szans żeby odpuściło :D
Zaczęłam 22 listopada 2012, skończyłam 14 maja 2013 czyli kalendarzowo jakieś 174 dni ;)) ale po drodze było sporo dni, kiedy nawet nie dotknęłam igły. Haft ma rozmiar 210 x 300 (czyli łącznie 63.000) krzyżyków i jakieś 100 odcieni mulin. Kanwa 14, rozmiar ostateczny to ok.
To moja pierwsza praca w takich gabarytach. Dlatego przez te 5 miesięcy nauczyłam się bardzo wiele, dzięki dziewczynom z forum Złote Rączki poznałam sporo "usprawnień" a nawet przesiadłam się z tamborka na krosno. Nie jest wykonany perfekcyjnie. Daleko mu do tego. Ale na czymś trzeba się nauczyć i techniki i cierpliwości ;) Kilka rzeczy bym poprawiła albo po prostu mając wprawę zrobiła ładniej. Ale jest mój, ma w sobie wiele niecenzuralnych słów, chwil słabości i pewnie trochę zużytego wzroku ale też wiele satysfakcji, że wygrałam :))
Czy jeszcze porwę się na tak duże hafty? Nie wiem. Całkiem możliwe bo jeszcze pewne plany mam. Wszystko pewnie będzie zależało od czasowego lub nie zniechęcenia się do haftu lub powrotu zapału np. do drutów... No i możliwości wykorzystania posiadanych ścian ;))
Fotki są bardzo nędzne ale nie umiem go dobrze ująć.









wtorek, 4 czerwca 2013

Odlot Na Miotle ;))

Ostatnio bardzo zaniedbałam udział w rozdawajkach wszelkich ale ta jest baaardzo interesująca!
Zajrzyjcie na przepysznego bloga którego autorka ma dodatkowo wybitnie zdolne łapki :))