niedziela, 22 września 2013

Bezszwowe opakowanie szydełkowe - tutorial ;)

Wielkie słowo - "tutorial" ;) Trochę przesadziłam. Powiedzmy - mała wskazówka jak zrobić najprostszą szydełkową torebkę... no nie, to też przegięcie... ;)) Oczywiście w ten sposób można zrobić i torebkę i etui i wiele innych rzeczy. Nie sugerujcie się moim "wyrobem" - to tylko przykład, w moim przypadku po prostu opakowanie na książkę ;)
Jak zaczynałam uczyć się szydełkować zawsze najbardziej nie lubiłam (z resztą i do dziś nie lubię) zszywać ze sobą poszczególnych części. Dlatego jak rozpracowałam robienie bezszwowe to ogromnie mi ulżyło.

Niestety widzę, że chyba w zamieszaniu usunęłam pierwsze zdjęcie. Ale myślę, że można się domyślić jak wyglądał początek - zaczynamy od zrobienia łańcuszka. W tym przypadku jego długość dopasowałam tak, żeby po przyłożeniu na końcach została mniej więcej taka sama odległość do brzegów książki jak na szerokość.
Teraz zaczynamy "obrabianie" łańcuszka dookoła. Ja robiłam słupkami - w każdym oczku łańcuszka słupek. Tylko na obu końcach, w rogach, robiłam "słupek, oczko łańcuszka, słupek" - w jednym oczku. Dzięki temu całość nabiera kształtu prostokąta. Mi w tym przypadku wystarczyły dwa okrążenia.
Mając gotowe "dno", kolejne okrążenie słupków robimy wkłuwając się tylko w tylą nitkę oczka z poprzedniego rzędu. W ten sposób uzyskujemy "kant" ;) Od tego okrążenia rezygnujemy z dodatkowych słupków na rogach - robimy już tylko po jednym słupku w każdym poprzednim.
 Po zakończeniu tego rzędu powinniśmy otrzymać taką łódeczkę...
 ...dopasowaną do naszej foremki ;))
 Kolejne okrążenia robimy bardzo nudno i monotonnie ;) na pożądaną wysokość.
 Potem zostaje wykonanie zapięcia (jeżeli jest potrzebne), paska lub pasków, ewentualnego ozdobienia. Ja na szybko zrobiłam kilka prostych kwiatków i motylków. Motylki przypięłam włochatymi drucikami dzięki czemu nie musiałam się bawić w robienie czułków na szydełku. No i to tyle :D

poniedziałek, 16 września 2013

Cenne hobby ;)

Dziś będzie teoretycznie. Niestety bardzo teoretycznie :D)
Często jestem pytana o „ile bym wzięła za...” Pytanie makabryczne jak dla mnie. Tak, wiem, gentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach, zazwyczaj się staram trzymać tej zasady, ale w końcu od gentelmena ździebko mnie różni ;)) więc czasami mogę sobie odpuścić.
Temat wyceny rękodzieła jest bardzo wredny. Wartość prac może zrozumieć chyba tylko osoba, która sama coś tworzy... Bo jak wytłumaczyć „normalnej” osobie ;) dlaczego np. torebka uszyta przez nas powinna być 3 razy droższa niż te, którymi zawalone są sklepy? Gdzie dodatkowo nawet w sieciówkach torba kosztująca powiedzmy 100 zł na wyprzedażach będzie do wyrwania czasami za 30-40 zł?


Ile kosztowało mnie uszycie mojej dużej jagodzianki ? Ja osobiście wiem, że bardzo dużo... siły ;)) A poza tym?
ekozamsz w dwóch kolorach, łącznie ok. 1 m – ok. 33 zł z przesyłką
bawełna na podszewkę – ok. 10 zł (ale już ok. 20-30 zł jeżeli ma być z tkanin patchworkowych)
kamela, ocieplina, 2 zamki, szpulka nici (przy takiej aplikacji) i podobne – ok. 20 zł

Bardzo orientacyjnie to chyba z grubsza wszystkie materiały. Wychodzi ok. 63 zł. A reszta?
O ile pomysł na WŁASNĄ torbę zazwyczaj przychodzi szybko to na samo dopracowanie, dopasowanie i rozrysowanie wzoru i kształtu zajmuje trochę czasu. Lekko można liczyć 2 godziny. Tak, wiem, można by przyjąć, że jak już rozrysuje się raz kształt torby to „wystarczy” na ileś kolejnych. Tak, zakładając, że szyje się kilka podobnych egzemplarzy. Ja chyba raz czy dwa razy szyłam po 2-3 podobne sztuki i za każdym razem przy kolejnej mnie trzęsło... No nie umiem i tyle. Dlatego praktycznie za każdym razem jest rysowanie od początku, choć trochę inaczej. Dodatkowo, jeżeli robię coś dla kogoś to całkiem sporo czasu schodzi na dogadanie i dopracowanie szczegółów...
Krojenie wszystkich elementów (tu skromnie licząc wszystkiego było ok. 16 – 18 kawałków) z wszystkich warstw zajmuje lekko licząc minimum 1 godzinę.
Aplikacja. Pamiętam, że jak szyłam jagodziankę to miałam dzień urlopu i poświęciłam go prawie w całości na szycie (choć wcale nie skończyłam tego samego dnia ;) ). Szacuję, że samą aplikację (rozrysowanie, wycięcie, mocowanie i potem obszywanie) zajęło mi powiedzmy ok. 5 godzin (gdzie jeszcze musiałam robić przerwy technologiczne na stygnięcie pedału który aż buzował przy takim ciągłym szyciu ;)) ).
Potem reszta – naprasowywanie usztywnień, szycie – zamki, kieszonki, odszycia, podszewki, pasek itd rozprasowywanie – ciężko powiedzieć, ale myślę że straciłam na to lekko licząc z 6 godz.
Tak wychodzi nam ok. 14 godzin. Wydaje mi się, że fizycznie trwało to u mnie dłużej ale powiedzmy, że „to mój problem” że szyję powoli a dokładnie ;))
Z tego co widzę po forach i blogach dziewczyny często przyjmują orientacyjną stawkę za godz. na poziomie ok. 10 zł. I tak robi nam się 140 zł a razem z kosztami materiałów 203 zł. Gdybym miała ja komuś sprzedać musiałabym odprowadzić podatek dochodowy 18 % więc powinnam wycenić na poziomie 250 zł?
A gdybym sprzedawała ją przez galerie internetową doszedł by czas, który trzeba poświęcić na zrobienie fotek, obrobienie ich, wrzucenie na stronę no i przede wszystkim marża galerii która często wynosi 20 – 50 % (!!!). Nie zakładam sprzedaży przez znaną stronę aukcyjną bo choć prowizja od sprzedaży jest tam znacznie niższa, nie sądzę żeby ktoś mając 50 stron z torebkami za 20-50 zł doszedł do tej gdzie będzie moja za ponad 200...
I jeszcze jedna podstawowa rzecz – szyjąc lub robiąc cokolwiek na zamówienie, jestem w jednym ciągłym stresie, czy to co zrobię będzie odpowiadało wyobrażeniom Zamawiacza – jak to wycenić? No i często przez to całość prac trwa o wiele dłużej bo wolę w trakcie się konsultować i pytać czy ma być tak czy tak. Często mam tak, że już wolę to oddać za darmochę, oby tylko się spodobało... Ale wiem, to mój problem nadający się na specjalistyczną terapię ;))

No więc po ciężkich analizach i kalkulacjach dochodzimy lekko licząc do kwoty 250 zł przy sprzedaży bezpośredniej czy ponad 300 zł przy sprzedaży przez galerie internetowe. Jestem ciekawa czy znaleźliby się chętni...
Na chwilę obecną cieszę się, że nie muszę się nad tym zastanawiać. Noszę sobie swoja jagodziankę praktycznie codziennie od stycznia 2012, więc ponad 1,5 roku i wybitnie ją lubię i pewnie ponoszę jeszcze trochę.

Podobnie jest z wyceną innych rzeczy. U Yadis możecie o tym poczytać, jest też kilka linków do dziewczyn, które przedstawiły swoje wyceny przykładowych prac. Chaga dla odmiany przedstawiła u siebie wycenę haftu krzyżykowego.


No więc w dużym skrócie tyle można powiedzieć na temat wyceny rękodzieła. Może gdyby ktoś miał silną wolę i zaparcie, żeby stawiać Państwu Zamawiaczom sztywne, konkretne i satysfakcjonujące nas ceny to może dałoby się zająć sprzedażą (gdyby wspomniani Zamawiacze nie uciekli w popłochu! :D ). Ale dopóki będzie ze mnie nadal taka businesswoman jak z koziej wiecie-czego trąbka, to moje prace pewnie nadal  będą najczęściej prezentami dla najbliższych i znajomych. Dla tych, którzy wiem, że lubią tego typu rzeczy i się ucieszą.  

czwartek, 5 września 2013

Drobiazgi

Prawie wszystkie szyjące dziewczyny mają na blogach wysyp sezonowych piórników maści wszelakiej. Więc wypada też coś wrzucić. Szyty w zasadzie przypadkiem, dla mojej koniary.
Trochę zastanawiałam się nad fasonem ale wybrałam ten. Szyje się go dość fajnie i prosto. Przynajmniej do połowy - ja ciągle jeszcze nie cierpię zszywania warstw na łukach :( Nie wychodzi mi to zbyt idealnie i zawsze mam dziury w palcach od gęstego szpilkowania. Ale może kiedyś opracuję jakąś dobrą metodę albo po prostu nabiorę wprawy. Mam nadzieję, że jeszcze w trakcie użytkowania się "ukształtuje".



I jeszcze taki drobiazg dla koleżanki. Nie wiem czy faktycznie się podoba czy ściemnia z grzeczności ;)) ale to zawsze miło jak ktoś wykazuje chęć posiadania czegoś "naszego" ;))



środa, 4 września 2013

Ludzkie szycie

Podzielę się z Wami linkiem do strony, którą miałam w zakładkach już od bardzo dawna ale jakoś nie było okazji / potrzeby sprawdzenia jej linek
Jest tu całkiem spora kolekcja wykrojów gotowych do wydruku, pogrupowana w kilku kategoriach. Jak na schematy dostępne za darmo myślę, że jest to całkiem przyzwoita baza.
Ja "zmuszona" okazją uszyłam ten model. Dodałam tylko dla ożywienia "pasek", zrobiłam trochę niższą stójkę i minimalnie poszerzyłam przód i tył przy samej stójce tak, żeby przykrył ramiączka od pościeli ;))
Ale to były moje świadome modyfikacje - sam wykrój nie wymagał żadnych poprawek (proszę się nie sugerować nie dopiętą Jadzią - mamy w tym miejscu inne gabaryty :D )

Na szybko uszyłam też dość specyficzną... kopertówkę (?!) lub raczej zmarszczonego banana - jak kto woli :D a na poprawiny kopertówkę niebieską.