wtorek, 16 grudnia 2014

Przegląd zaległy


...i w zasadzie bardzo powtórkowy...
No bo torba bardzo podobna już była tylko czarno-szara. No bo z Zagrodowego Merino ulubione w podobnych odcieniach był już tylko że szal a nie komin. A i czarny sweter wyglądający prawie tak samo też był. Ale zapotrzebowałam jednak mniejszy i trochę lżejszy.

No ale torba była jak zwykle niezbędna w nowszych kolorach. A skoro kolory takie dziwne jak dla mnie to i musiałam dorobić sobie komin. Standardowo ściągaczem patentowym - moim ulubionym wzorem dwustronnym idealnym na szale i kominy.

Sweter tym razem zrobiłam z podwójnej nitki Alize Wool Superwash 100. Jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi w noszeniu. Ale już widzę, że trochę kulkuje ale to chyba nieuniknione... Całość waży ok. 420 g czyli 4 motki i troszkę, druty 5. Jest dość ciepły i sprężysty.

A przy okazji dziubania wymodziłam coś zbliżonego do portfela ;)) i kosmetyczka. Portfel leży porzucony a fotki kosmetyczki zaginęły ;)))




środa, 5 listopada 2014

Pasiaki

W tym roku stwierdziłam, że zaszaleję i zrobię sobie skarpety na cienkich drutach. nabyłam droga kupna piękną wełenkę Regia Design Line by Kaffe Fassett nr 02904. Kolorki są świetne, nawet jeżeli nie widać tego na moich profesjonalnych fotkach ;))
Dziubałam chyba na trójkach (chwilę już leżą gotowe a moja skleroza galopuje...). Chyba warto się poświęcić bo wyszły nie jakieś grube barchany ale ciepłe i zgrabne skarpety, które spokojnie mogą publicznie wystawać z butów ;)) Robiłam na rozmiar nogi ok. 36 i zostało mi jeszcze całkiem sporo wełenki.
Polecam :)


wtorek, 28 października 2014

Bestia odziana

No tak, chociaż mieszka z nami od marca to chyba jeszcze nie debiutował w tym miejscu ;))
W pewnym sensie maltańczyk ;)) na dzień dzisiejszy 10-miesięczny. A na dobrą sprawę diabeł wcielony ;) ale jak chce to potrafi nas wziąć na słodkie oczyska.
Młody zbiera siły na pierwszą w życiu zimę, zobaczymy jak to będzie. Jako zwierz wiejski dla wygody raczej jest regularnie strzyżony więc pierwszy kontrolny sweterek jest. A jak długo jeszcze będzie to się okaże. Bo jako urodzona bestia pożera wszystko co się nawinie - dlatego wdzianko nie ma chyba przed sobą świetlanej przyszłości ;)) Niech Was fotki nie zmylą - już zabierał się za rozszarpywanie ale czując zapach czegoś jadalnego czasowo odpuścił...
Sweterek machnięty "zwykłą" czterdziestką ze wzorkiem warkoczowym. Doświadczenia z takimi fatałaszkami nie mam więc będziemy testować ;))
Mała sesja wieczorna

Taki niby jestem grzeczny...
...czasami lubię sobie potańczyć...
...pokazać podwozie...
...a na koniec piąteczka...
...i ukłon...
No! To teraz oklaski!! ;)))

środa, 17 września 2014

Okrągłe pół kilo

No, odrobinę więcej, dokładnie 523 g - tyle waży moje okrągłe / jajowate swetrzydło.
Sporo można w sieci znaleźć swetrów robionych z koła. Przez długi czas miałam opory, żeby coś takiego sobie zrobić. W końcu, chcąc wykorzystać leżące motki, zdecydowałam się na Dorotowe jajo.
Plus podstawowy - z grubej włóczki i na drutach 7 robi się naprawdę szybko. Mi zeszło i tak dokładnie 13 dni (robiąc wieczorami) ale po dziubanym drobnym bambusie taka robota to relaks. Nawet rękawy przyrastały szybko.
Robiłam dwóch nitek jednolitych - Greta Natura (szary) i Diament Natura (siwy) i jednej cieniowanej Alize Angora Gold BD kol 2881. Miał być w miarę jednolity ale melanż i tak jest konkretny ;))
Łącznie wyszło ok. 820-830 mb
Fotki koślawe bo Jadzia bez rąk nie jest najlepszą modelką do tego swetra. Rękawy tu się układają "po swojemu". Właśnie jeszcze nie mam przekonania czy będzie to model "dla mnie". Lepiej się układa "zwieszony" i nie wiem czy to polubię. Ale za to bardzo mi się podoba sama plisa - pierwszy raz taką wrabiałam. Świetnie się układa na kole, dobrze się wywija w szalowy otulacz szyi a na łączeniu wyszło bardzo fajne prawe oczko. No i jak ktoś będzie chciał mi wbić nóż w plecy to ma już oznaczony punkt centralny... ;)))


piątek, 12 września 2014

Przyrost naturalny

Spokojnie, nie u mnie ;))
Przy chyba trzecim podejściu do cieniowanego bamboo fine (alize) udało mi się dotrwać do końca. Nie jest to nie wiadomo jaki cud. Ale jest naprawdę przyjemny w dotyku, lejący no i sam rośnie ;)
Dziubałam go chyba na drutach 3,75. Szło powoli. Dobrze, że wcześniej naczytałam się u dziewczyn o jego wyciąganiu. Jak skończyłam robić sama zwątpiłam czy nie przesadziłam - wyglądał co najwyżej jak na moją drobną 12 letnią córkę... ;) Ale wystarczyło delikatne moczenie i suszenie na płasko - już mam prawie oversize ;))
Poza wieloma zaletami dla mnie chyba bamboo fine (nie wiem jak inne bambusowe) ma jedną ale istotną wadę - jest bardzo podatny na zaciąganie (ja pierwsze zaliczyłam chyba pół godz po założeniu i to brzegiem zwykłego opakowania od płatków...) i wydaje mi się że szybko będzie się mechacił.
Dlatego dla mnie to idealna, wydajna włóczka w bardzo fajnej cenie na wszelkie dzianinki robione... na maszynie dziewiarskiej. Są naprawdę przyjemne w dotyku ale ze względu na mozolna pracę na cienkich drutach a szybkie "niszczenie" chyba najlepiej tym, którzy mają dostęp do maszyny - wtedy można ekspresowo natrzaskać sobie sweterków we wszelkich kolorach tęczy ;))
Fotek mało bo nie ma co oglądać - standardowo raglan robiony na okrągło od dołu.Tylko po bokach jest po jednym lewym oczku jako imitację szwu. Raglany też całkowicie proste tylko z lewym oczkiem w środku. Całość waży dokładnie 199 g więc w teorii wystarczyłyby 2 motki ale ze względu na konieczność dopasowywania odcieni na rękawach i łączeniu z tułowiem musiałam mieć zapas. Niestety ostatni motek miał błędy - na ciemnych odcinkach trafiały się maleńkie białe plamki. Ponieważ całość jest dość delikatna to szkoda mi było robić co kawałek supełki i wycinać to. Może mogłam... Teraz karczek jest... upieprzony białym pieprzem ;))


piątek, 5 września 2014

Mam!

W końcu zebrałam się i uszyłam sobie nową torbę, której zarys wstępny siedział mi w głowie od dawna. Nie wyszła idealnie tak jak myślałam ale to akurat efekt szycia za każdym razem "na pałę", prosto z głowy bez żadnych szablonów czy wzorów. Myślałam, że będzie większa ale pewnie mój cierpiący od jakiegoś czasu kręgosłup pewnie będzie mi wdzięczny, że nie zapakuję do niej pół domu a tylko wszystkie potrzebne rzeczy ;))
Choć zabrzmi to wrednie ale ogólnie jestem zadowolona z efektu ;) Od początku nie miałam przekonania to tego ciemnego granatu a raczej chabru czy atramentu? Zamawiając go myślałam, że będzie inny. Swoje odleżał ale w tym połączeniu chyba sprawdza się dobrze. Nie jest dziko ale jest intensywnie. Nie wiem jeszcze jak w codziennym intensywnym użytkowaniu będą się sprawdzały szydełkowe kfiotki. Na szczęście zawsze w dość prosty sposób można je wypruć i czymś zastąpić. Fotki nędzne bo wieczorne na szybko. Na zbliżeniu jest łapka "hand made" - kiedyś przypadkiem trafiłam w jakimś sklepiku internetowym ;)
Mam tylko zawsze jeden podstawowy dylemat. Nową torbę zazwyczaj noszę prawie codziennie a stare są odkładane na półkę. Pewnie, czasami do nich wracam ale już sporadycznie. I tak powoli półka zaczyna się zapełniać. Co robić ze starymi torbami? Nie są w takim stanie żeby je wyrzucać no i są jak takie moje dzieciątka ;)) Np nad jagodzianką napracowałam się sporo, nosiłam ją prawie cały czas przez 2,5 roku ale jeszcze jest w przyzwoitym stanie... Jeżeli będę dalej szyła to kiedyś w końcu zarosnę starymi torbami ;))





poniedziałek, 28 lipca 2014

Debiut kolejny

Ostatnio był pierwszy wyrób z Lace Dropsa. Dziś dla odmiany pierwsze dziergadło z włóczki skarpetowej - choć skarpety na moje nijak nie przypomina ;)
Theli zaprosiła mnie do testowania wzoru na jej nową chustę. Miałam się upewnić, że i mi wystarczy jeden motek "skarpecianki" 420 m. Wystarczył (zostało mi 3,5 metra ;)) ). Ja robiłam z Wool Superwash 100 Alize w kolorze 119 w/g producenta szary ale na moje to bardziej taki gołębi - całkiem ładny odcień. Druty 4,5. Chusta wyszła spora - 180 x 55 cm, przyzwoicie się zblokowała. Wełenka jest bardzo sprężysta i "puszysta" - myślałam że wyrób ostateczny będzie cieńszy.






Szlachetna gail

Pomimo ogólnego braku tlenu muszę podgonić zaległości.
W końcu miałam niewątpliwą przyjemność zrobić coś z Lace Dropsa - 70 % baby alpaca, 30 % jedwab, 800 m w 100 g kolor 5310 - jasny brąz.  Druty 3,75 (o ile dobrze pamiętam).
Wełenka wybitnie przyjemna w dotyku, bardzo delikatna, z jedwabistym poślizgiem. Bardzo ładnie się blokuje. Aż mi teraz szkoda ją złożyć - leży długi czas zajmując całą sofę ;))
Jak na moje możliwości poszła mi całkiem sprawnie - równo 3 tygodnie ;)) a rozmiar spory - 185 x 100 cm, waga całości - 93 g.







środa, 4 czerwca 2014

Przypadkiem

Z chwilowego braku lepszego pomysłu na zajęcie rąk usiadłam do sweterka.
Miałam pod ręką resztę Lanagold 800 kolor 152, dokupiłam drugi motek i jest. Wersja wybitnie ekonomiczna - całość waży 116 g (czyli jeden cały motek z kawałkiem w rozmiarze około S), druty 3,75.
Wiadomo, że nie jest to merino z jedwabiem ;) ale jak na tą cenę i skład wełenka wydaje mi się bardzo przyjemna, delikatna i całkiem fajnie się układa. Początkowo kupowałam ją jako dodatek do innych nitek ale spokojnie sprawdza się w pojedynkę. Nie wiem jak przy blokowaniu ale wydaje mi się, że i na chusty może być odpowiednia. Kolor 152 to beż, na moje lekko melanżowy.
Robiony od góry w jednym kawałku. Pierwszy raz robiłam coś korzystając z tabelki samoliczącej opracowanej przez Intensywnie Kreatywną - dzięki, sprawdza się jak najbardziej :) Początkowo dodałam dodatkowe oczka przy podkroju pachy ale chyba jednak łapię się w te osoby "raczej szczupłe" ;) i oczka były niepotrzebne. Ale to też nie problem - przy dorabianiu rękawów po prostu te dodatkowe oczka przychwycilam przy łączeniu i nie ma po nich śladu :)
Oczywiście trochę kombinowałam na czuja robiąc dekolt w serek. Nie wiedziałam która wersja dodawania oczek (co drugi czy co 4 rząd) będzie lepsza więc trochę pomieszałam ale ostatecznie zostałam przy co czwartym - dekolt z zamierzenia miał być duży.
Całość totalnie prosta bo jakoś nie przepadam za wszelkimi ozdobnikami. Drobny warkocz na raglanach i po bokach swetra to szczyt szaleństwa :D Zaczynałam też robić warkocz przy dekolcie ale brakowało mi na niego miejsca przy rozpoczynaniu - musiałabym mieć dodatkowe ok. 10 oczek po obu stronach przodu a tak otwór dekoltowy zaczynał się praktycznie przy raglanie... Plisa - wiem, jakość nie powala na kolana ;) ale tak mi to zazwyczaj wychodzi :D


poniedziałek, 19 maja 2014

Bezszwowy kombinowany

Cały czas się łudzę, że kiedyś nastąpi ten zadziwiający moment, kiedy zrobię coś tak jak należy, np. w/g jakiegoś wzoru. Za każdym razem niestety muszę sobie zrobić pod górkę i nakombinować po swojemu z efektami co najmniej mieszanymi. Zdjęć dużo nie będzie bo i nie ma co oglądać.
Chciałam przetestować Alize Bamboo Fine (kolor 22). Nitka jest wybitnie przyjemna w dotyku, bardzo gładka, śliska, lejąca. Dziubałam chyba na trójkach i szło mi powoli. I niestety z przerażeniem, pod koniec roboty zauważyłam, że miejscami robią się mikro kuleczki... Dlatego obawiam się co będzie w trakcie noszenia. Chociaż... Większość moich sweterków ma przeznaczenie... szafowe ;D więc może od leżenia się nie skulkuje za bardzo :D
Robiony metodą bardzo kombinowaną. Od dołu na okrągło, na wysokości pach podzieliłam na przód i tył (chociaż nadal robiłam obie części jednocześnie na żyłkowych). Dekolt też - co da się zauważyć - prowadzony na oko. Na ramionach przód z tyłem łączyłam z żywych oczek metodą "grafting", którą jak zwykle jasno i klarownie pokazuje w treści tego posta Intensywnie Kreatywna. Oczka na rękawy nabierałam bezpośrednio z "pach" i też robiłam oba równocześnie na jednej żyłce ale wytrzymałam tylko do długości 3/4. Potem zostało tylko wykończenie dekoltu.
Całość waży 210 g. Do jakich rozmiarów powiększy się po praniu jeszcze nie wiem ;)


czwartek, 15 maja 2014

Roczniakom - najlepszego! :)

Choć sklepik działa dłużej, to Biferno za chwilę będzie świętowało rocznicę założenia bloga. Bardzo kibicuję ludziom z pasją i pomysłem - niech nam działają jak najdłużej! :)


piątek, 18 kwietnia 2014

Recykling

Z uwagi na porę to powinny być kurczaki, zające i podobne. A tu nie. Całkowicie nie w sezonie poprawiłam moje bikini. Jedyne które w miarę lubiłam. Niestety oryginalnie miało jakieś wzorki (wyglądające jak naprasowane), które oczywiście z czasem zaczęły złazić. Kiedy usunęłam co się dało zostały szpetne ślady. Spisałam je już na straty. Ale... Przyszła mi do głowy jeszcze jedna opcja. Szydełko.
Pomimo tego, że - jak zawsze - na swój sposób, nadal jestem wiecznie młoda, piękna i zgrabna ;))) to jednak opcja bikini zrobionego tylko na szydełku jakoś mnie nie przekonuje. Dlatego wybrałam opcję pośrednią. Stare bikini zostało przykryte kwiatkami.



Dzięki rewelacyjnym tutkom na Szkole Szydełkowania szybko rozgryzłam sposób robienia drobnych wzorków bez odrywania nitki.


Robiłam z kordonka Maxi. Góra poszła super szybko bez problemu. Gorzej było z dopasowaniem dołu - niestety tu nie wystarczyły równe trójkąty ale jakoś się dało.
Nie wiem niestety czy będzie to praktyczne rozwiązanie w użytkowaniu i w jakim tempie szydełkowa część się zniszczy w kontakcie np. z piaskiem. Ale skoro dzięki temu przynajmniej nauczyłam się tej metody robienia to bilans i tak chyba wychodzi na plus ;)

piątek, 28 lutego 2014

Co zrobić żeby zimy nie było...

Oczywiście zacząć robić swetry :))
Pierwszy musiałam zrobić bo zawadzały mi zbyt duże pozostałości różnych angorek z Alize no i dodatkowo kusił mnie kocyk w/g projektu Doroty  Robi się go całkiem fajnie, nosi też.
Moja wersja jest z mieszanych nitek angory gold BD 1899 i special BD 3017 w tonacjach niebiesko-brązowych i dwóch nitek cieniutkiej granatowej Lanagold 800. Kolory bardzo kombinowane - najjaśniejsze białe odcinki wyrzucane, łączone na różne dziwne sposoby. Dosyć trudno mi teraz określić zużycie włóczki.
Jedno za to jest pewne - chyba mam już powoli dosyć melanżowych, cieniowanych swetrów ;))





Jak go skończyłam to oczywiście stwierdziłam, że na zabój potrzebuję jednak jednolity, uniwersalny czarny sweter pod kurtkę. A jeżeli pomysły "na zabój" przychodzą do głowy w piątek to pozostaje tylko małomiejska pasmanteria... Dlatego w dość dziwny sposób kupiłam coś o nazwie Benia Natura ;)) (10 % akryl, 30 % wełna) i dołożyłam do tego cieniutką angorkę Diament Natura (80 % angora, 20 % akryl, 100 g - 550 m). Ta angora nie jest w zasadzie do niczego potrzebna bo Benia jest całkiem gruba (100 g - 174 m) ale dzięki niej całość jest chyba bardziej miękka, przyjemniejsza i jakaś taka "wypełniona" ;)
Robiłam na szóstkach i mogłam wziąć większe. Ale ie jest źle, nie wyszła dykta ;)
Idąc po najmniejszej linii oporu robiony na gładko, tylko z tyłu i na raglanach dorzuciłam warkocze.
Całość zapowiada się bardzo ciepło. Mam nadzieję że przekonam się nieprędko, lepiej niech ta wiosna przyjdzie na dobre... Ja czekam na biedronki... ;)))
No i niestety - zdjęcia czarnego swetra... Mistrzostwo świata...