piątek, 28 lutego 2014

Co zrobić żeby zimy nie było...

Oczywiście zacząć robić swetry :))
Pierwszy musiałam zrobić bo zawadzały mi zbyt duże pozostałości różnych angorek z Alize no i dodatkowo kusił mnie kocyk w/g projektu Doroty  Robi się go całkiem fajnie, nosi też.
Moja wersja jest z mieszanych nitek angory gold BD 1899 i special BD 3017 w tonacjach niebiesko-brązowych i dwóch nitek cieniutkiej granatowej Lanagold 800. Kolory bardzo kombinowane - najjaśniejsze białe odcinki wyrzucane, łączone na różne dziwne sposoby. Dosyć trudno mi teraz określić zużycie włóczki.
Jedno za to jest pewne - chyba mam już powoli dosyć melanżowych, cieniowanych swetrów ;))





Jak go skończyłam to oczywiście stwierdziłam, że na zabój potrzebuję jednak jednolity, uniwersalny czarny sweter pod kurtkę. A jeżeli pomysły "na zabój" przychodzą do głowy w piątek to pozostaje tylko małomiejska pasmanteria... Dlatego w dość dziwny sposób kupiłam coś o nazwie Benia Natura ;)) (10 % akryl, 30 % wełna) i dołożyłam do tego cieniutką angorkę Diament Natura (80 % angora, 20 % akryl, 100 g - 550 m). Ta angora nie jest w zasadzie do niczego potrzebna bo Benia jest całkiem gruba (100 g - 174 m) ale dzięki niej całość jest chyba bardziej miękka, przyjemniejsza i jakaś taka "wypełniona" ;)
Robiłam na szóstkach i mogłam wziąć większe. Ale ie jest źle, nie wyszła dykta ;)
Idąc po najmniejszej linii oporu robiony na gładko, tylko z tyłu i na raglanach dorzuciłam warkocze.
Całość zapowiada się bardzo ciepło. Mam nadzieję że przekonam się nieprędko, lepiej niech ta wiosna przyjdzie na dobre... Ja czekam na biedronki... ;)))
No i niestety - zdjęcia czarnego swetra... Mistrzostwo świata...