środa, 15 lipca 2015

Używki :)

Ehhh... Co to za czasy nastały...
Nadeszła ta straszna chwila kiedy z półek mi się wszystko sypie i wypada... Nie ma innej opcji niż trudny dla serca dzień gospodarczy i wyprowadzanie nadwyżek :(
Ale tak się kończy przerost apetytu nad możliwościami użyteczno-chomikarskimi ;)
To co było "zaklepane" przez miejscowych - rozdysponowałam, to co było leżące nowe poszło do galeryjki no i zostały takie lekkie używki ale używane naprawdę sporadycznie przeze mnie, śladów użytkowania nie widać ale ściemniać, że to nówki nie będę :))
Choć ciężko mi się z nimi rozstawać to jednak rozsądek nakazuje być twardym. Może ktoś z Was ma ochotę przygarnąć za powiedzmy 50 zł/szt?

Więc pierwsza, z tego posta (klik) Bardzo żywe, soczyste kolory, drzewna aplikacja z szydełkowymi kwiatkami maści wszelakiej.
szer. u góry na płasko - 35 cm
wys. 30 cm
dno - 8 cm
paski (od brzegu torby) - 75 cm
Środek - czarna bawełna, dwie podwójne kieszonki + miejsce na długopisy
Fotka aktualna


I druga, z tego posta (klik)
Wymiary zbliżone do poprzedniej, czarna z beżową aplikacja na przedzie, zapinana na zamek, w środku podszewka z bawełny ecri. bardziej stonowana, klasyczna estetyka.

W przypadku zainteresowania piszcie w komentarzach albo na maila :)
Zapraszam

środa, 1 lipca 2015

Zanim całkowicie zdechnie...

...blog wrzucę fotki wymęczonej przeze mnie zwierzyny ;) Tak dla własnej pamięci, żebym mogła porównać w jakim tempie i stopniu będzie się zmieniała, niszczała.

No naszło mnie. To chyba taka naturalna ewolucja szyjacza, że wykorzystanie skór naturalnych przychodzi do głowy. Skóry, drewno i inne naturalne materie lubię bardzo. Ale raczej nie miałam śmiałości porywać się na większe rzeczy. Owszem, z obawy czy podołam też ale może w większym stopniu stopowała mnie wizja wtopienia / zmarnowania funduszy ;) Bo to niestety nieuniknione a na wymarzony efekt końcowy gwarancji nie ma.
Ale musiałam zaryzykować. Nabyłam kawał garbowanej roślinnie świńskiej skóry "na buty" grubości 1,5-2 mm, trochę tanich narzędzi od naszych skośnookich przyjaciół ;) tłuszcz do skór i zaczęłam działać.
Punktem wyjścia był kwadrat 45x45 cm. Tak, torba jest rozmiarów... spooorych ;) ale takie lubię a poza tym startowałam od takiego dużego rozmiaru, żeby w razie problemów móc obciąć boki i zacząć od początku ;)
Skóra była od środka grubsza i coraz cieńsza na brzegach. Dlatego kroiłam tak, żeby gruba warstwa była w dolnej podstawowej części torby a trochę cieńsza u góry i na kieszonkach. Paski zrobiłam z innej, jeszcze grubszej. Szycie całkowicie ręczne. Nie pytajcie co czuję w opuszkach palców - pomimo tego, że wcześniej robiłam dziurki dźgaczem ;)
Generalnie - kilka rzeczy oczywiście po drodze spaprałam, jest parę miejsc na które zbliżeń na fotkach nie zobaczycie ;) Obstawiam, że za jakiś czas paski jednak wymienię na inne, z takiej samej skóry jak całość. Ale jest. Moja. Choć teoretycznie duża i ciężka sama w sobie to jednak na ramieniu jej kompletnie nie czuję. Trochę mało kieszonek i skrytek ale coś za coś.





Przy okazji.
Całkiem pierwsze produkty skórzane (poza małą czarną torebką)  nie nadawały się do publikacji. Ale przy drugim podejściu do portfela wyszło trochę lepiej. Choć taka wiotka, miękka skóra nie jest najlepszym do tego celu materiałem. Ale jest i na razie użytkuję skutecznie. :)